W czwartek o 21:00 polskiego czasu rozpocznie się pierwszy mecz grupy A: Meksyk – Republika Południowej Afryki. Zapoczątkuje on start Mundialu 2026, największego święta w piłce nożnej. Estadio Azteca w stolicy znów stanie się środkiem futbolowego świata, a Meksyk dopisze do swojej legendy zdanie, którego nie napisał jeszcze żaden inny naród. Jako pierwszy kraj na świecie organizuje mistrzostwa po raz trzeci. Po 1970 i 1986 roku wielka impreza wraca do Meksyku. Pod warstwą świętowania kryje się jednak napięcie, którego nie da się zagłuszyć nawet rykiem dziewięćdziesięciu tysięcy gardeł.
El Vasco wraca tam,
gdzie wszystko się zaczęło
Na ławce siedzi człowiek, który tę historię zna od podszewki. Javier Aguirre, 67 lat, nazywany El Vasco ze względu na baskijskie korzenie rodziców, prowadzi reprezentację po raz trzeci w karierze. Wcześniej zaprowadził ją na mundiale w 2002 i 2010 roku — za każdym razem droga kończyła się w 1/8 finału, najpierw po porażce ze Stanami Zjednoczonymi, potem z Argentyną.
Symbolika jest jednak głębsza. Aguirre był piłkarzem tamtej drużyny z 1986 roku — ostatniej, która dała Meksykowi powód do prawdziwej dumy, odpadając w ćwierćfinale po rzutach karnych z RFN. Teraz, cztery dekady później, ma poprowadzić następców tam, gdzie sam jako zawodnik nie dotarł: za barierę ćwierćfinału. U jego boku stoi Rafael Marquez, były kapitan i żywa instytucja meksykańskiego futbolu, szykowany na następcę selekcjonera po 2030 roku.
Ochoa w klubie
Messiego i Ronaldo
Ostateczna 26-osobowa kadra, ogłoszona 31 maja, to opowieść o dwóch krańcach piłkarskiego życia. Na jednym jest Guillermo Ochoa — 40-letni bramkarz, który pojedzie na szósty mundial w karierze, tak samo jak Lionel Messi i Cristiano Ronaldo. Dziś golkiper cypryjskiego AEL Limassol, w roli pierwszego wyboru już nie jest tak pewny jak w 2014 czy 2018 roku, ale jego obecność w szatni to wartość, której nie zmierzy się statystyką.
Na drugim krańcu jest Gilberto Mora — 17-latek z Club Tijuana, który ma szansę zostać najmłodszym Meksykaninem z występem na mistrzostwach świata. Między tymi dwoma biegunami rozpięty jest kręgosłup drużyny: kapitan Edson Álvarez, napastnicy Raúl Jiménez i Santiago Giménez, obrońca Johan Vásquez z Genoi czy rozgrywający Orbelín Pineda. Mieszanka rutyny i głodu, który po katarskiej kompromitacji jest wyjątkowo dotkliwy.
Klątwa Piątego Meczu
Oto serce sprawy. W latach 1994–2018 Meksyk siedem razy z rzędu wychodził z grupy i za każdym razem odpadał w 1/8 finału. Kibice ukuli na to gorzkie określenie: El Quinto Partido, „Piąty Mecz". Ten, którego El Tri nigdy nie potrafiło wygrać. Na mistrzostwach świata w Katarze 2022 było jeszcze gorzej. Remis z Polską, porażka z Argentyną, spóźnione zwycięstwo z Arabią Saudyjską i pierwsze od 1978 roku odpadnięcie już w fazie grupowej.
Ściana, której nie da się przebić
Faza, na której Meksyk kończył każdy z ostatnich ośmiu mundiali
Siedem razy z rzędu droga kończyła się na tym samym progu, aż w Katarze drużyna nie zdołała nawet do niego dojść. Ostatni ćwierćfinał Meksyk rozegrał w 1986 roku — czterdzieści lat temu.
Dwa najlepsze wyniki w dziejach przyszły zresztą właśnie u siebie. W 1970 roku gospodarze dotarli do ćwierćfinału, w którym ulegli Włochom 1:4. Szesnaście lat później scenariusz był jeszcze bardziej dramatyczny: ekipa Bory Milutinovicia odprawiła w 1/8 finału Bułgarię — w meczu, który do dziś wspomina się głównie za sprawą przewrotki Manuela Negretego, jednego z najpiękniejszych goli w historii mundiali. W ćwierćfinale Meksykanie ulegli późniejszemu wicemistrzowi, RFN, w serii rzutów karnych po bezbramkowych 120 minutach. Dwa razy gospodarz, dwa razy ćwierćfinał, dwa razy ta sama bariera.
Grupa A: bez giganta,
ale z pułapkami
Los był dla gospodarzy łaskawy, przynajmniej na papierze. W grupie A nie ma drużyny z najwyższej półki, ale każdy z trzech rywali potrafi uprzykrzyć życie. Najpierw RPA w meczu otwarcia, potem Korea Południowa w Guadalajarze, a na koniec Czechy w stolicy. To grupa, z której Meksyk w roli gospodarza mundialu po prostu musi wyjść.
| Reprezentacja | Ranking FIFA |
|---|---|
Meksyk | 15. |
Korea Południowa | 25. |
Czechy | 41. |
RPA | 60. |
Terminarz fazy grupowej (czas polski):
–
RPA (Estadio Azteca, mecz otwarcia)
–
Korea Południowa (Guadalajara)
–
Meksyk (Mexico City)Liczby, które niosą
ciężar historii
Meksyk to jedna z najbardziej doświadczonych reprezentacji globu. Więcej mundiali za sobą mają tylko nieliczni. Bilans wszech czasów na turnieju mówi wszystko o tym, co El Tri potrafi, a czego ciągle mu brakuje: dużo meczów, sporo zwycięstw, ale ani jednego półfinału.
Rekordzistą występów pozostaje Rafael Marquez z dziewiętnastoma meczami na mistrzostwach. Najskuteczniejsi w historii to Luis Hernández i Javier „Chicharito" Hernández, obaj po cztery gole, choć łączy ich tylko nazwisko. A najwyższe zwycięstwo to 4:0 z Salwadorem z 1970 roku, oczywiście na Aztece. Pierwszego gola dla Meksyku w dziejach mundiali strzelił z kolei Juan Carreño już w 1930 roku — w przegranym 1:4 spotkaniu z Francją na pierwszym turnieju w historii.
Co jest naprawdę na szali
Dla większości gospodarzy mundial u siebie to okazja. Dla Meksyku to coś bliższego rozliczeniu. Po Katarze, po latach utykania na tym samym progu, na własnej ziemi nie ma już wymówek. Estadio Azteca, fanatyczna publiczność, znajomy klimat, wszystko to bywa mieczem obosiecznym, bo presja rośnie razem z głośnością dopingu.
Aguirre dobrze wie, że jego nazwisko zostanie zapamiętane nie po liczbie wygranych grup, lecz po jednym meczu — tym piątym, którego El Tri nie potrafi rozegrać od pokolenia. W czwartek wieczorem zaczyna się odliczanie. A klątwa Piątego Meczu wciąż czeka na zamknięcie.
